bo weszli z nieznaną marką. Proponowali współpracę także Kani, ale doszedł on do wniosku, ze zamiast płacić 5 tys. euro za licencję na niewypromowaną markę i dość prosty system IT, woli te pieniądze przeznaczyć na rozwój własnego biura. Teraz buduje sieć i jest pewny sukcesu. Koledzy z konkurencji bez sympatii mówią o jego projekcie, bo szukając pracowników do swojej spółki, Kania wysyłał do agentów z konkurencji e-maile zapraszające do współpracy. Wygląda jednak na to, że jest skuteczny. Metrohouse założył zaledwie trzy lata temu, a agencja jest już jedną z bardziej rozpoznawalnych na rynku. Pomaga w tym lokowanie biur w centrach handlowych, m.in. w warszawskich Złotych Tarasach czy Galerii Mokotów. Zdaniem prezesa Metrohouse właśnie tam najłatwiej o potencjalnych klientów.
- To optymalne miejsce, biznesmen przyjdzie na zakupy, do pralni i przy okazji obejrzy najnowszą ofertę nieruchomości mówi Kania.
Na razie pięć biur Metrohouse to placówki własne, ale w przyszłości kluczem do rozwoju firmy ma być franczyza. Jego pomysł na biznes spodobał się BZ WBK Inwestycje, które kupiło 35 proc. udziałów w start-upie. Wartości transakcji nie ujawniono, ale Kania cieszy się z pozyskania inwestora instytucjonalnego. Ma nadzieję, że pomoże mu to uniknąć losu agencji Północ Nieruchomości, której akcje objęli głownie inwestorzy indywidualni i w czasie bessy w panice zaczęli się wyprzedawać.