Agenci, czyli trudny powrót na ziemię

Agenci, czyli trudny powrót na ziemię Pośrednikom w obrocie nieruchomościami marzy się awans ze small biznesu do grona giełdowych rekinów. Inwestorzy do ich planów podchodzą sceptycznie Katarzyna Dębek


Sześćdziesiąt procent – o tyle od dnia debiutu spadła wartość akcji firmy Północ Nieruchomości z Krakowa, pierwszego pośrednika w obrocie nieruchomościami, który pokusił się o debiut na warszawskim parkiecie. W listopadzie ubiegłego roku młodzi biznesmeni, bracia Piotr i Konrad Sumara, zebrali z NewConnect 7,65 mln zł, oddając w ręce inwestorów 900 tys. akcji po 8,5 zł za sztukę – dziś można je kupić po 3,3 złotych. Cała spółka jest warta 3 mln więcej niż suma, którą pół roku temu inwestorzy zapłacili za zaledwie 30 proc. udziałów. I choć zgodnie z obietnicą sprzed debiutu bracia Sumara powiększyli sieć punktów obsługi klienta z 5 do 12 i przejęli firmę zajmującą się zarządzaniem nieruchomościami, ten biznes inwestorów już nie przekonuje. Oprócz bessy na giełdzie, pośrednikom z pewnością nie pomagają coraz liczniejsze doniesienia o spowolnieniu na rynku nieruchomości – choćby takie, że 30 proc. oddanych do użytku nowych mieszkań nie znajdzie w tym roku nabywców, a na rynku wtórnym można wytargować 20 proc. obniżki ceny wyjściowej.


  - Przystąpiliśmy do optymalizacji kosztów, bo chcemy wyjść z kryzysu obronną ręką mówi Piotr Sumara, prezes spółki.
W ubiegłym roku na obrocie nieruchomościami udało się zarobić 4 mln złotych, z czego 450 tys. to zysk netto. Prognozy na koniec roku 2008 nie podaje, ale przypuszcza, że raczej będzie gorzej niż lepiej.

Polecamy: